Dłuższe dni, więcej słońca i wszechobecna zieleń – to najczęstsze odpowiedzi, jakich udzielali mieszkańcy Białegostoku na pytanie, za co lubią wiosnę. Po długich, szarych miesiącach zimy Białostoczanie z utęsknieniem wypatrywali pierwszych oznak cieplejszej pory roku i teraz w pełni cieszą się jej urokami.
Wystarczyło wyjść na ulice Białegostoku, by poczuć zmianę nastrojów. Uśmiechnięci przechodnie, chętniej zwalniający kroku, potwierdzają to, co widać za oknem – nadeszła wiosna. W naszej sondzie ulicznej zapytaliśmy mieszkańców, co najbardziej ich w niej cieszy.
Przede wszystkim słońce i to, że dzień jest wreszcie dłuższy. Człowiek ma więcej energii, więcej chęci do wszystkiego. Po pracy można jeszcze wyjść na spacer, a nie zamykać się w domu, bo za oknem ciemno i ponuro. Nareszcie chce się żyć – mówi dziewczyna, którą spotkaliśmy w okolicach Rynku Kościuszki.
Dla wielu Białostoczan wiosna to synonim powrotu do natury. Zmęczeni zimową szarością, mieszkańcy z radością obserwują budzącą się do życia przyrodę.
Uwielbiam śpiew ptaków o poranku.Tego mi najbardziej brakowało – usłyszeliśmy od studentki.
Wiosna to także impuls do zmiany stylu życia. Grube kurtki lądują na dnie szafy, a ich miejsce zajmują lżejsze ubrania. Mieszkańcy chętniej przesiadają się na rowery i spędzają czas na świeżym powietrzu.
Z rozmów z mieszkańcami wyłania się obraz miasta, które budzi się z zimowego snu. Energia, optymizm i radość z małych rzeczy – to emocje, które towarzyszą Białostoczanom w pierwszych tygodniach wiosny. Wygląda na to, że wszyscy byliśmy spragnieni słońca.
(EB)
