Historia dla niego zawsze była bajkowym światem. Choć ojciec, ceniony lekarz, widział go w swojej roli, on wybrał inną ścieżkę – badanie przeszłości. Dziś dr Grzegorz Ryżewski jest jednym z najważniejszych badaczy dziejów Podlasia, a jego pasja pozwala nam odkrywać zapomniane karty historii regionu. Rozmowa z naukowcem to preludium do naszego nowego cyklu, w którym będziemy zgłębiać dzieje naszych terenów, bo jak podkreśla nasz bohater – warto je znać.
Kiedy oznajmiłem rodzicom, że chcę studiować historię, tata nie był zadowolony. Nic dziwnego, to były czasy, w których dobrą przyszłość zapewniały tylko medycyna i prawo. W mojej obronie stanęła mama, sugerując, żebym robił to, co lubię. A historię kochałem od zawsze – wspomina dr Grzegorz Ryżewski.
Dziś jest głównym specjalistą w Narodowym Instytucie Dziedzictwa, autorem ponad 20 książek i dziesiątek artykułów. Mieszkańcom regionu, a zwłaszcza ziemi sokólskiej, znany jest z fascynujących opowieści, którymi dzieli się w mediach społecznościowych, gdzie na jego wpisy z wypiekami na twarzy czekają tysiące osób.
Od marketingu w telewizji do ochrony dziedzictwa
Droga do realizacji pasji nie była jednak prosta. Jego historyczne zacięcie w czasie studiów zauważyli wykładowcy, zapraszając na seminarium, ale nie na takie, jakie wówczas go interesowało. Zrobił więc dyplom, a p studiach, zamiast trafić do archiwum, związał się z mediami. Pracował jako handlowiec w białostockim oddziale Telewizji Polskiej, gdzie zajmował się m.in. marketingiem i rozkręcaniem Telegazety. Choć prowadził tam również programy historyczne, to właśnie praca handlowa okazała się nieoczekiwanym preludium do jego obecnej działalności.
Po dwóch latach zostałem wydelegowany do pracy przy kongresie kultury w Drohiczynie, którego koordynatorem był prof. Józef Maroszek – przypomina.
Jego zaangażowanie w organizację wydarzenia zostało zauważone. Profesor zaproponował mu pracę w ośrodku zajmującym się dokumentacją zabytków.
Nigdy nie żałowałem tej zmiany. Telewizja jest korporacją, praca w niej wiązała się ze stresem, presją. Nie była moim powołaniem – opowiada dr Ryżewski.
Koszula najbliższa ciału
Pochodzący ze Zwierzyńca Wielkiego historyk swoje zainteresowania skierował na tereny Grodzieńszczyzny, której dzieje były wówczas niemal białą plamą.
Czego nie opiszemy, potomkowie nie będą wiedzieć – zauważa.
Gdy na Uniwersytecie w Białymstoku otworzono mu przewód doktorski, otrzymał grant, który pozwolił mu na badania w archiwach w Moskwie, Lwowie, Grodnie i Wilnie. Tam dosłownie zakochał się w historii regionu. Jego rozprawa doktorska, poświęcona rodowi Chreptowiczów, otworzyła nowy rozdział w badaniach nad dziejami Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Odkrywać to, o czym nikt nie wiedział
Efektem jego pracy są nie tylko liczne publikacje, jak monumentalna monografia Sokołowa, ale także realne działania na rzecz ochrony dziedzictwa. Dr Ryżewski jest współautorem wniosków o wpisanie na listę pomników historii m.in. Kanału Augustowskiego, meczetów i mizarów w Bohonikach i Kruszynianach, a także Tykocina i Supraśla. Jako że wyspecjalizował się̨ w naszym regionie, mamy wiele fascynujących publikacji jego autorstwa lub współautorstwa.
Pasją zaczął dzielić się też na swoim profilu w mediach społecznościowych. Przyznaje, że na początku pojawiały się próby polemiki, ale doktor szybko przekonał internatów do swojej wiedzy. Teraz na jego wpisy z wypiekami na twarzy czeka wielu fanów.
Mimo ogromnego dorobku pozostaje skromnym człowiekiem, który z pasją opowiada o swojej pracy. Co go najbardziej fascynuje?
Na uwagę zasługuje metryka litewska, która znajduje się w Moskwie. Odkryłem mnóstwo dokumentów, o których istnieniu nikt nie wiedział. I to w historii jest najbardziej fascynujące – mówi.
Ta pasja odkrywania jest dokładnie tym, czym chcemy dzielić się z Państwem w naszym nowym cyklu historycznym. Już wkrótce zaprosimy do wspólnego poznawania niezwykłych dziejów naszej małej ojczyzny.
(EB)

