Drobiny plastiku o wielkości mniejszej niż milimetr są już stałym elementem polskich jezior i rzek – wynika z najnowszego opracowania naukowców z Uniwersytetu w Białymstoku. Analiza obejmująca 65 ekosystemów wodnych pokazuje skalę problemu i wskazuje, że mikroplastiki stały się powszechnym zanieczyszczeniem wód śródlądowych w kraju.
Autorami publikacji są dr hab. Piotr Zieliński, prof. UwB z Wydziału Biologii oraz doktorantka Szkoły Doktorskiej UwB Karolina Mierzyńska. W artykule podsumowali oni dotychczasowe badania dotyczące obecności mikroplastików w polskich jeziorach, rzekach i zbiornikach zaporowych, a także zwrócili uwagę na luki w wiedzy i problemy metodologiczne.
W przeglądzie uwzględniono 47 jezior, 13 rzek i pięć zbiorników zaporowych. Mikroplastik wykryto niemal we wszystkich analizowanych miejscach. Najwyższe stężenia odnotowano w rzekach – szczególnie w Nidzie i Wiśle. W niektórych próbkach wody koncentracja sięgała nawet 245 tysięcy cząstek na metr sześcienny.
W jeziorach poziom zanieczyszczenia był zazwyczaj niższy i mniej zmienny, jednak również tam obecność drobin plastiku nie jest incydentalna.
Mikroplastiki znajdowano nie tylko w toni wodnej, ale również w osadach dennych i przybrzeżnych, gdzie mogą się gromadzić przez długi czas. Najczęściej były to nieregularne fragmenty oraz włókna o wielkości poniżej 1 mm – zwykle w kolorach czerwonym, niebieskim i czarnym.
Jak wskazują badacze, źródła zanieczyszczeń są silnie związane z działalnością człowieka. Urbanizacja, transport, funkcjonowanie oczyszczalni ścieków, turystyka czy spływ powierzchniowy z terenów rolniczych – wszystkie te czynniki przyczyniają się do przedostawania plastiku do środowiska wodnego.
Problem nie dotyczy wyłącznie estetyki czy jakości wody. Mikroplastiki mogą oddziaływać na organizmy wodne, a następnie trafiać do łańcucha pokarmowego. To oznacza potencjalne konsekwencje także dla zwierząt i ludzi.
Autorzy opracowania podkreślają, że badania prowadzone w Polsce są wciąż rozproszone. Najczęściej koncentrują się na analizie próbek wody, rzadziej obejmują osady denne. Dodatkowym utrudnieniem jest stosowanie różnych metod badawczych, co ogranicza możliwość porównywania wyników pomiędzy regionami.
Naukowcy wskazują na konieczność ujednolicenia procedur oraz włączenia monitoringu mikroplastików do krajowych programów oceny jakości wód. Ich zdaniem tylko systemowe działania pozwolą dokładniej określić skalę zagrożenia i wypracować skuteczne strategie ograniczania zanieczyszczeń.
Badanie biologów z Uniwersytetu w Białymstoku pokazuje jasno – mikroplastik w polskich wodach śródlądowych nie jest już problemem marginalnym, lecz realnym wyzwaniem środowiskowym.
(PW)

