Problem dzików w Białymstoku narasta i wchodzi w nowy etap. Zwierzęta coraz śmielej podchodzą pod bloki, szkoły i przedszkola, szukając łatwego dostępu do pożywienia. Teraz miasto sięga po konkretne rozwiązania – straż miejska rozpoczyna akcję odstraszania.
W wybranych częściach miasta zostanie rozłożony preparat odstraszający dziki. Ma formę granulatu i działa poprzez intensywny zapach, który skutecznie zniechęca zwierzęta do przebywania w pobliżu zabudowy.
To odpowiedź na coraz częstsze sygnały od mieszkańców, którzy zgłaszają obecność dzików nie tylko na obrzeżach, ale też w gęsto zabudowanych rejonach miasta.
Jak zapewniają służby, stosowany środek nie jest toksyczny – nie stanowi zagrożenia ani dla ludzi, ani dla środowiska. Co ważne, zachowuje skuteczność niezależnie od pogody.
Mimo to mieszkańcy powinni zachować ostrożność. Granulatu nie wolno dotykać, przenosić ani usuwać. Szczególną uwagę należy zwrócić na dzieci, które mogą zainteresować się rozsypaną substancją.
W przypadku zauważenia dzików lub sytuacji wymagającej interwencji, należy kontaktować się ze strażą miejską pod numerem 986.
Działania obejmą wiele punktów na mapie Białegostoku. Preparat pojawi się m.in. na osiedlach, w pobliżu placówek edukacyjnych oraz terenów zielonych.
Na liście znalazły się m.in.:
- okolice ulic Rumiankowej i Lnianej
- rejon ul. gen. Sikorskiego i Batalionów Chłopskich
- osiedla przy ul. Armii Krajowej
- okolice Szkoły Podstawowej nr 49 i Przedszkola Samorządowego nr 80
- ulice Witosa, Upalna, Popiełuszki, Marczukowska czy Hetmańska
- rejon al. Jana Pawła II oraz ul. Produkcyjnej i Przedsiębiorców
- okolice giełdy przy ul. Andersa oraz las Pietrasze
To właśnie w tych miejscach dziki pojawiają się najczęściej.
Eksperci nie mają wątpliwości – obecność dzików w miastach to zjawisko, które będzie się nasilać. Zwierzęta szybko uczą się, gdzie mogą znaleźć łatwe pożywienie, a osiedla mieszkaniowe stają się dla nich atrakcyjnym środowiskiem.
Dlatego działania odstraszające to tylko jeden z elementów walki z problemem. Kluczowe pozostaje także zachowanie mieszkańców – m.in. niewyrzucanie resztek jedzenia w miejscach dostępnych dla zwierząt.
Miasto zapowiada dalsze działania i apeluje o czujność. Dziki w Białymstoku to już nie incydent, a codzienność, z którą trzeba nauczyć się radzić.
(PW)

