Studenci pierwszego roku kierunku lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku coraz wcześniej przygotowywani są nie tylko do diagnozowania chorób, ale też do walki z rosnącą falą dezinformacji zdrowotnej. Pod koniec marca wzięli udział w specjalnych zajęciach prowadzonych przez ekspertów państwowego instytutu badawczego NASK, które pokazują, jak odróżniać rzetelną wiedzę od internetowych mitów mogących realnie zagrażać zdrowiu pacjentów.
Seminaria odbyły się 25 i 27 marca i były częścią szerszego programu współpracy między uczelnią a NASK. Porozumienie podpisano jesienią ubiegłego roku, a jego efekty zaczynają być już widoczne w praktyce dydaktycznej.
Podczas spotkań młodzi adepci medycyny uczyli się przede wszystkim rozpoznawania treści, które mogą wprowadzać w błąd, oraz ich weryfikowania przy użyciu sprawdzonych źródeł naukowych. Jak podkreślali prowadzący, to umiejętność, która w najbliższych latach stanie się jednym z kluczowych elementów pracy lekarza.
Ekspertka NASK Natalia Grunepeter wskazywała, że punktem wyjścia jest szybkie wychwycenie podejrzanych informacji, a dopiero później ich rzetelne sprawdzenie w oparciu o wiarygodne dane. Zajęcia miały charakter praktyczny i pokazywały konkretne narzędzia, z których przyszli medycy będą mogli korzystać na co dzień.
Jak zauważa dr hab. Małgorzata Chlabicz z UMB, fałszywe przekazy najczęściej pojawiają się w obszarach trudnych do zrozumienia dla osób bez wykształcenia medycznego. Chodzi m.in. o choroby przewlekłe czy terapie, których efekty nie są natychmiastowe i wymagają zaufania do długofalowego leczenia.
W takich przypadkach łatwo o uproszczenia, półprawdy lub całkowicie nieprawdziwe teorie, które zyskują popularność w internecie. To właśnie w tych obszarach przyszli lekarze muszą być szczególnie czujni – nie tylko wobec źródeł informacji, ale też wobec przekonań pacjentów.
Na znaczenie komunikacji zwraca uwagę prof. Adrian Chabowski, prorektor UMB. Jak zaznacza, jednym z najważniejszych wyzwań jest nauczenie studentów rozmowy z pacjentem, który często przychodzi do gabinetu z wiedzą zaczerpniętą z sieci.
W praktyce oznacza to konieczność spokojnego wyjaśniania, dlaczego niektóre popularne „terapie” nie mają naukowego potwierdzenia. Równocześnie – jak podkreśla uczelnia – nie można obwiniać pacjentów za to, że szukają informacji na własną rękę. Kluczowe jest budowanie zaufania i oparcie rozmowy na faktach.
Zajęcia związane z analizą informacji funkcjonują na UMB od kilku lat jako element przedmiotu dotyczącego medycyny prewencyjnej i telemedycyny. Teraz jednak – dzięki współpracy z NASK – zyskały nowy, bardziej praktyczny wymiar.
Studenci poznają nie tylko mechanizmy działania współczesnej komunikacji naukowej, ale także sposoby manipulowania wynikami badań czy niewłaściwego powoływania się na autorytety. Uczą się również, jak samodzielnie docierać do rzetelnych publikacji i interpretować ich wyniki.
Jeden z uczestników zajęć, Michał Repeła, zwracał uwagę, że seminaria pozwoliły zobaczyć cały proces dochodzenia do prawdy – od identyfikacji wątpliwej informacji po jej sprawdzenie w naukowych źródłach.
To dopiero początek zmian. Uniwersytet Medyczny w Białymstoku planuje rozszerzenie programu o dodatkowe zajęcia fakultatywne na kolejnych latach studiów. Niewykluczone, że podobne moduły pojawią się także na innych kierunkach, w tym na Wydziale Farmaceutycznym.
Władze uczelni podkreślają, że rosnąca skala dezinformacji w obszarze zdrowia to nie tylko problem edukacyjny, ale realne zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów. Fałszywe informacje mogą prowadzić do błędnych decyzji terapeutycznych i podważać zaufanie do specjalistów.
Dlatego – jak wskazują przedstawiciele UMB – przygotowanie przyszłych lekarzy do świadomego reagowania na takie zjawiska staje się dziś równie ważne jak wiedza kliniczna. W świecie, w którym każdy może publikować „porady medyczne”, kompetencje w zakresie weryfikacji informacji przestają być dodatkiem, a stają się koniecznością.
(PW)

