Choć wielu planuje skromniejsze zakupy, to rosnące ceny podstawowych produktów sprawiają, że z portfeli i tak trzeba będzie wyjąć więcej pieniędzy. Zapytaliśmy mieszkańców Białegostoku, jakich wydatków spodziewają się przed nadchodzącymi świętami. Odpowiedź jest niemal jednogłośna: będzie drożej.
Na ulicach Białegostoku czuć już przedświąteczną atmosferę, ale w rozmowach mieszkańców coraz częściej pojawia się temat rosnących kosztów. W naszej sondzie ulicznej niemal każdy zapytany przyznał, że tegoroczne zakupy wielkanocne będą większym obciążeniem dla domowego budżetu niż te w ubiegłym roku.
Tradycja musi być. Żurek z jajkiem, biała kiełbasa, sękacz i makowiec – bez tego nie ma w naszym domu świąt. Ale jak się patrzy na ceny, to mimo starań pewnie zapłacimy więcej – mówi emerytka spotkana pod jednym z miejscowych sklepów
Wtórują jej inni, podkreślając, że nie tylko same zakupy zwiększą koszt świąt, ale także wyjazdy do bliskich przez rosnące ceny paliwa.
Ceny w sklepach poszły do góry, a wypłaty są na tym samym poziomie – uważa młoda kobieta.
Mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy, podkreślali, że kupują tyle samo lub nawet nieco mniej niż w ubiegłym roku, ale ostateczna kwota na paragonie i tak jest wyższa.
Z naszej sondy wyłania się obraz mieszkańców, którzy zderzają się z ekonomiczną rzeczywistością, ale nie chcą rezygnować z tradycji. Wielkanocny stół w białostockich domach będzie więc raczej suto zastawiony, ale jego przygotowanie będzie wymagało głębszego sięgnięcia do kieszeni i staranniejszego planowania zakupów niż w latach ubiegłych.
(EB)
