Nocna kradzież w centrum Białegostoku zakończyła się szybkim zatrzymaniem sprawcy. Mężczyzna wykorzystał chwilę, gdy jeden z klientów restauracji zasnął przy stoliku i zabrał mu telefon. Policjanci potrzebowali zaledwie kilkunastu minut, by namierzyć i odzyskać skradzione urządzenie.
Do zdarzenia doszło tuż po północy w jednej z restauracji w centrum miasta. Z relacji poszkodowanego wynika, że przyszedł na miejsce zmęczony i w pewnym momencie zasnął, trzymając telefon w dłoni. Gdy się obudził, urządzenia już nie było. Straty oszacował na około 1 500 złotych.
Na miejscu obecny był pracownik lokalu, który zauważył podejrzane zachowanie innego mężczyzny. Jak przekazał policjantom, nieznajomy dosiadł się do śpiącego klienta, a po krótkiej chwili opuścił restaurację. Ten szczegół okazał się kluczowy dla dalszych działań funkcjonariuszy.
Patrol, dysponując rysopisem, natychmiast rozpoczął poszukiwania. Sprawca nie zdążył się jednak oddalić daleko. Już po kilkunastu minutach mundurowi zauważyli go na terenie dworca autobusowego, gdzie siedział na ławce. Podczas kontroli w jego kieszeni znaleziono skradziony telefon.
Zatrzymanym okazał się 43-letni mieszkaniec Białegostoku. Mężczyzna przyznał się do kradzieży, jednak – jak relacjonują funkcjonariusze – nie potrafił racjonalnie wyjaśnić swojego zachowania. W chwili zatrzymania był nietrzeźwy, badanie wykazało ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie.
Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut kradzieży, za który grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
(PW)

