Solidny występ i miejsce na podium – tak można podsumować start Karoliny Hołdy w prestiżowym turnieju WTT Youth Contender w bułgarskim Panagyurishte. Zawodniczka klubu Dojlidy Białystok sięgnęła po brąz w grze pojedynczej, a dodatkowo była o krok od strefy medalowej w mikście, gdzie zakończyła rywalizację na etapie ćwierćfinału. To kolejny sygnał, że młoda tenisistka stołowa z Podlasia coraz pewniej odnajduje się na międzynarodowej scenie.
Już rywalizacja w grze mieszanej pokazała, że łatwo nie będzie. Hołda stworzyła duet z reprezentantem gospodarzy Yoanem Velichkovem, jednak losowanie nie było dla nich łaskawe. Para trafiła na wymagających rywali i mimo ambitnej postawy zakończyła udział w turnieju na ćwierćfinale. Na ich drodze stanął późniejszy zwycięski duet z Rumunii – Istrate i Bianca Mei-Rosu, który okazał się minimalnie lepszy w kluczowych momentach.
Znacznie więcej powodów do satysfakcji przyniósł jednak start w singlu. Zawodniczka z Białegostoku od początku narzuciła wysokie tempo i nie pozostawiała złudzeń rywalkom w fazie grupowej. Dwa szybkie zwycięstwa bez straty seta pozwoliły jej pewnie awansować do dalszej części turnieju, a kolejne rundy tylko potwierdziły, że jest w znakomitej dyspozycji.
W 1/16 finału Polka kontrolowała przebieg spotkania z włoską zawodniczką, a w ćwierćfinale zaprezentowała się jeszcze bardziej przekonująco, wygrywając bez straty seta i meldując się w najlepszej czwórce turnieju. Tam czekało już jedno z najtrudniejszych wyzwań – pojedynek z Biancą Mei-Rosu, zaliczaną do ścisłej europejskiej czołówki.
Półfinał dostarczył sporo emocji i stał na bardzo wysokim poziomie sportowym. Hołda potrafiła narzucić swoje warunki gry i objęła prowadzenie w setach, co tylko podkreśla skalę jej możliwości. Ostatecznie jednak końcówka należała do rywalki, która odwróciła losy meczu i awansowała do finału.
Sama zawodniczka nie ukrywa, że mimo niedosytu po półfinale wyjazd do Bułgarii ocenia bardzo pozytywnie. Zwraca uwagę na trudne losowanie w mikście i brak „wejścia w rytm turniejowy”, ale jednocześnie podkreśla, że w grze pojedynczej zaprezentowała swój najwyższy poziom od pierwszego do ostatniego meczu. W półfinale była blisko sprawienia niespodzianki – prowadziła i realnie myślała o zwycięstwie, jednak w decydujących momentach zabrakło odrobiny szczęścia.
Brązowy medal wywalczony w Panagyurishte to jednak wynik, który trudno przecenić. Dla Karoliny Hołdy to nie tylko kolejny sukces w międzynarodowej rywalizacji, ale przede wszystkim potwierdzenie stabilnej, wysokiej formy. Jeśli utrzyma ten poziom, kolejne starty mogą przynieść jeszcze więcej powodów do dumy dla kibiców z Podlasia.
(PW)

