Białystok wprowadza rozwiązanie, które ma uporządkować jedną z najbardziej problematycznych procedur administracyjno – medycznych. Miasto zdecydowało się na powołanie koronera, który będzie reagował w sytuacjach, gdy stwierdzenie zgonu nie należy formalnie do innych lekarzy. To zmiana, która ma przyspieszyć działania służb i ograniczyć trudne, wielogodzinne oczekiwanie rodzin na formalności.
Nowy system zaczyna funkcjonować na mocy podpisanej umowy z firmą medyczną, która przejmie obowiązki tzw. koronera miejskiego. W praktyce oznacza to, że w określonych przypadkach pojawi się lekarz odpowiedzialny za oficjalne potwierdzenie zgonu oraz wystawienie karty zgonu.
Dotychczas największe problemy pojawiały się w sytuacjach, gdy nie było lekarza zobowiązanego do stwierdzenia zgonu – np. poza placówką medyczną, bez udziału zespołu ratownictwa czy lekarza prowadzącego. W takich przypadkach ciężar organizacyjny spadał często na policję.
Funkcjonariusze byli zmuszeni zabezpieczać miejsce zdarzenia i czekać na przyjazd lekarza, co niejednokrotnie trwało wiele godzin. To oznaczało nie tylko angażowanie zasobów służb, ale również dodatkowe obciążenie dla bliskich zmarłego, którzy pozostawali w zawieszeniu do czasu zakończenia formalności.
Wprowadzenie koronera ma uporządkować właśnie te sytuacje – tam, gdzie system wcześniej działał najwolniej.
Zgodnie z przyjętym modelem, inicjatywa wezwania koronera pozostaje po stronie policji. To funkcjonariusz, po przyjeździe na miejsce zdarzenia i wykluczeniu podejrzenia przestępstwa, uruchamia dalszą procedurę. Zgłoszenie trafia do Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, które kontaktuje się z lekarzem pełniącym funkcję koronera. Ten ma obowiązek dotrzeć na miejsce maksymalnie w ciągu dwóch godzin.
Na miejscu lekarz:
- stwierdza zgon,
- określa jego przyczynę,
- wystawia kartę zgonu.
Dzięki temu możliwe będzie szybkie przejście do kolejnych etapów, bez wielogodzinnego oczekiwania.
Miasto podkreśla, że nowe rozwiązanie nie zmienia obowiązujących przepisów. Nadal w pierwszej kolejności za stwierdzenie zgonu odpowiadają lekarze wskazani w przepisach – m.in. lekarz prowadzący leczenie, lekarz POZ czy zespół ratownictwa medycznego.
Koroner wkracza wyłącznie wtedy, gdy żadna z tych osób nie ma obowiązku działania. To uzupełnienie systemu, a nie jego przebudowa.
Umowa na świadczenie usług została podpisana do końca 2026 roku. Miasto zabezpieczyło na ten cel niespełna 8 tys. zł, a pojedyncza interwencja została wyceniona na 700 zł.
Według założeń liczba takich zdarzeń w pierwszym okresie nie powinna być duża. Sam mechanizm ma jednak przede wszystkim zapewnić gotowość działania w sytuacjach trudnych i nieprzewidywalnych.
Wprowadzenie funkcji koronera to krok w stronę uporządkowania procedur, które do tej pory bywały niejasne i czasochłonne. Z punktu widzenia mieszkańców oznacza to krótszy czas oczekiwania na formalności w jednej z najbardziej wymagających życiowo sytuacji.
Dla służb – przede wszystkim policji – to z kolei realne odciążenie i możliwość skupienia się na innych zadaniach. Miasto liczy, że nowe rozwiązanie szybko pokaże swoją wartość w praktyce i stanie się stałym elementem lokalnego systemu.
(PW)

